Dom w Głębi Lasu
reż. Drew Goddard dystrybucja: Monolith Video
Zewsząd entuzjastyczne recenzje, głosy o przełomowym horrorze, powiewie świeżości dla gatunku, za którym stoją Drew Goddard i odpowiedzialny tu za scenariusz Joss Whedon, czyli reżyser kasowych "Avengers".
Wczoraj obejrzeliśmy więc "Dom w Głębi Lasu" z nadzieją, że jak to się mówi wkręci nas w fotele. Ale nic takiego nie miało miejsca. Mnie produkcja Goddarda kojarzyła się raczej z horrorami klasy B, stanowiącymi połączenie groteskowej akcji, humoru i hektolitrów przelewanych na ekranie.
Akcja zaczyna się jak w typowym filmie grozy - piątka przyjaciół wyjeżdża na sympatyczny weekend do tytułowego domku położonego w malowniczej scenerii, nad jeziorem. Nie wiedzą jeszcze, że biorą udział w specyficznym rytuale, który może kosztować ich nawet życie. W filmie Goddarda mamy kilka znaczących zwrotów akcji. Kiedy wydaje się, że doskonale będziemy wiedzieć co nas spotka, twórcy serwują nam niespodzianki. Niestety każdy taki zwrot, zaskoczenie sprawia, że fabuła staje się jeszcze bardziej absurdalna. A finałowa rzeźnia to już maksymalna przeginka, która moim zdaniem kompletnie nie przysłużyła się całości.
Cięzko tutaj pisać o aktorstwie, bo odtwórcy głównych ról mają tutaj raczej do odegrania schematy. Błyszczą jedynie Richard Jenkins i Bradley Whitford jako "sterujący" całą grą. Ich zachowanie, rozmowy, żarty stoją w całkowitej opozycji do masakry jaka spotyka głównych bohaterów i może dlatego Panowie fajnie się swoimi postaciami bawią.
Dla mnie "Dom w Głębi Lasu" to rozczarowanie. Spodziewałem się czegoś wstrząsającego i przełomowego, a dostałem zatrważającą przeciętność. W wydaniu dvd nie ma żadnych materiałów dodatkowych.
Nasza ocena: 2
Czytany 425 razy




























